5 października, 2021

6 na 10 osób korzysta z energochłonnego internetu. Sprawdź, jak wspólnymi siłami możemy zmniejszyć ślad węglowy 

Obecnie trudno wyobrazić sobie życie bez internetu, możemy jednak korzystać z niego bardziej świadomie. To niezwykle ważne, bo świat musi ograniczać emisję gazów cieplarnianych, a my, jako jednostki możemy mu w tym pomóc.  

Aż 4,72 mld ludzi z całego świata, czyli 60 proc. populacji, korzysta z internetu – według badań DataReportal z kwietnia tego roku. Firma szacuje, że w ciągu ostatniego roku (od wiosny 2020 r. do wiosny 2021 r.) liczba użytkowników internetu wzrosła o 330 mln osób, czyli o 7,5 procenta. Jednocześnie badacze podkreślają, że obostrzenia pandemiczne mocno utrudniają zbieranie danych, dlatego w rezultacie rzeczywisty wzrost liczby osób online mógł być jeszcze szybszy. Tym bardziej, że pandemia COVID-19 okazała się wodą na młyn tego trendu.

Pochłaniacz czasu…

Te statystyki to preludium do analizy naszego życia online i jego wpływu na środowisko. Sięgnijmy zatem głębiej – w dane dotyczące czasu. Według badań GlobalWebIndex (GWI), przeciętny internauta w wieku od 16 do 64 lat spędza w sieci blisko 7 godzin dziennie. Jeśli przyjmiemy, że człowiek śpi od 7 do 8 godzin dziennie, oznacza to, że internauci spędzają online średnio ponad 40 procent swojego życia. Robią to oczywiście za pomocą zarówno komputerów, jak i przy użyciu smartfonów, które sprzedają się jak ciepłe bułeczki. Od stycznia do marca 2021 r. sprzedano 347 mln smartfonów, czyli o 27 proc. więcej niż w analogicznym okresie ubiegłego roku i o 11 proc. więcej niż w roku 2019. W praktyce oznacza to, że wspólnie wytwarzamy coraz więcej danych, które są przesyłane i przechowywane, co z kolei przekłada się na wzrost zapotrzebowania na moc obliczeniową i sprzęt komputerowy. To natomiast powoduje większe zużycie energii elektrycznej, niezbędnej do produkcji tych urządzeń oraz utrzymania urządzeń sieciowych.

Korzystanie z internetu nie jest obojętne dla środowiska – każda czynność online zostawia ślad węglowy (to całkowita suma emisji gazów cieplarnianych, mających wpływ na zmianę klimatu). W skali jednostki będzie on minimalny, ale gdyby tak podsumować ogół społeczności internetowej, to okazałby się relatywnie duży.

… i prądu

Urządzenia cyfrowe rocznie emitują ok. 1,5 mld tony dwutlenku węgla. Szacuje się, że do 2025 r. internet będzie odpowiadał za 5,5 procenta światowej emisji CO2. To więcej niż wytwarzają poszczególne państwa, oprócz USA, Chin i Indii. Dla porównania: przemysł lotniczy emituje ok. 920 mln ton CO2 i odpowiada za ok. 2,5-3 proc. globalnych emisji.

Co zatem może zrobić każdy internauta dla środowiska? Żeby zrozumieć powagę interesu, jakim jest dążenie do neutralności emisyjnej (równowagi między emisjami CO2 a pochłanianiem CO2 z atmosfery), którą Unia Europejska chce osiągnąć do 2050 r., przyjrzyjmy się danym zebranych w ubiegłym roku przez Lori Lewis i Officially Chadd w Visual Capitalist. Wynika z nich, że w ciągu jednej minuty dochodzi do miliona logowań na Facebooku, obejrzenia 4,5 mln filmów na YouTube, wysłania 41,6 mln wiadomości na WhatsAppie i Messengerze. W ciągu tej samej minuty do przeglądarki Google wpada 3,8 mln zapytań, a także dochodzi do publikacji ponad 46 tys. postów na Instagramie oraz ponad 357 tys. osób przeglądających to medium społecznościowe. Co z tego wynika?

Budowanie świadomości

Portal mobirank.pl przeliczył, że 47 tys. zapytań na sekundę w Google’u przekłada się na emisję 500 kilogramów dwutlenku węgla! Wpisanie jednego hasła do przeglądarki emituje 0,2-0,5 gramów CO2. Według Google’a przeciętny internauta korzysta z wyszukiwarki 25 razy dziennie, ogląda filmy na YouTube przez godzinę i ma konto na Gmailu, produkuje mniej niż 8 gramów CO2 dziennie. Dla porównania: mały samochód produkuje 127 gramów CO2 na kilometr. To tylko nieliczne przykłady przytoczone przez rzeczony portal. Odpowiadając na pytanie, co możemy zrobić, aby osiągnąć neutralność klimatyczną: z głową korzystać z internetu. Autor artykułu opublikowanego we wspominanym wcześniej serwisie wskazuje, że ruch w internecie może być bardziej ekologiczny, jeśli będziemy się stosować do poniższych zaleceń:

– im mniejszy ekran, tym mniejsze zużycie energii, dlatego korzystaj ze smartfona zamiast z komputera,

-  domowa sieć wi-fi pobiera energię nawet, gdy nie ma Cię w domu – wyłącz ją, gdy wychodzisz,

– SMS zostawia mniejszy ślad węglowy niż wiadomość wysłana w komunikatorze czy emailem,

– gify, emotikony i zdjęcia pozostawiają większy ślad węglowy niż czysty tekst,

-  lepiej pobierać filmy i seriale niż je za każdym razem stremować,

– zachowaj porządek na dysku, a archiwa trzymaj na dysku zewnętrznym lub chmurze,

– zanim zaczniesz szukać w Google’u pomyśl, weź do ręki encyklopedię lub słownik,

– zamiast wyszukiwać znany portal w wyszukiwarce Google, wpisz jego adres w pasku adresu przeglądarki, albo korzystaj z zapisanych linków na pasku “ulubione”,

– oszczędzaj miejsce na dyskach sieciowych i w skrzynkach e-mail – kasuj stare i niepotrzebne wiadomości oraz spam,

– wypisz się z newsletterów, których nie czytasz,

– ograniczaj odpowiadanie na e-maile do wszystkich odbiorców – wysyłaj tylko do tych, których odpowiedź może zainteresować,

– jeśli to możliwe, ogranicz uprzejmości w internecie – podziękuj z góry w e-mailu zamiast odpisywać „Dziękuję” – gdyby każdy dorosły mieszkaniec Wielkiej Brytanii wysyłał o jeden e-mail mniej ze słowem „Dziękuję”, to w sumie udałoby się zaoszczędzić 16,5 tys. ton CO₂ rocznie!