29 września, 2021

Kobiety z Koła Gospodyń Wiejskich: Technologia pomaga nam zachować tradycję

W swoim kole łączą tradycje i nowoczesność. – Jesteśmy babki z werwą, chłonne wiedzy i nowinek technologicznych. Internet to miejsce inspiracji, które pozwala pokazywać nasze rękodzieła i lokalne wyroby – mówi Karolina Gajek z Koła Gospodyń Wiejskich Lawendowe Nuty w Nieprześni. Social media wykorzystują do odkłamania wizerunku polskiej wsi, która staje się źródłem liderstwa wśród kobiet.  

Paulina Szkoła, fundacja Digital Poland: Kiedy właściwie pojawił się pomysł założenia Koła Gospodyń Wiejskich Lawendowe Nuty? 

Koło Gospodyń Wiejskich Lawendowe Nuty w Nieprześni: Koło założyłyśmy wspólnie z sąsiadką w 2019 roku. Motorem napędowym okazała się agrobiesiada, na którą przygotowywałyśmy lokalne wyroby i smakołyki. Wtedy jeszcze występowałyśmy jako świetlica. Podczas wydarzenia poznałyśmy kobiety z okolicznych kół wiejskich. Zaczęłyśmy się zastanawiać, dlaczego w Nieprześni nie ma takiego miejsca spotkań. Po kilku tygodniach starań, wspólnymi siłami udało nam się zarejestrować naszą świetlicę jako formalne koło. To było duże wyzwanie, ponieważ system biurokracji dosięga nawet takie stowarzyszenia. Trzeba zwrócić się do Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa, wyrobić NIP, konto bankowe. Proszę uwierzyć na słowo, że finalizacja pochłonęła dugie godziny. 

Ale się udało!  

Udało, a satysfakcja była ogromna. Po jakimś czasie przyszło zaproszenie na szkolenie dla lokalnych kół w miejscowości Szaflary, co tylko utwierdziło nas w przekonaniu, że było warto się starać. Kurs trwał aż 3 dni. Spotkałyśmy się z etnografem oraz kobietami, które w swoim regionie również prowadzą koła gospodyń wiejskich. Dobrze mieć wokół siebie takich ludzi, którzy napędzają do działania. Na ich przykładzie zobaczyłyśmy, jak wiele dobrego do życia wsi może wnieść nasza działalność. Dodatkowym wsparciem był wójt Nieprześni, któremu bardzo spodobał się ten pomysł. Pomógł nam w stworzeniu strojów ludowych. Także małymi kroczkami ruszamy do przodu.  

Jak widać założenie Koła Gospodyń Wiejskich, to dość złożony proces, porównywalny do zakładania firmy. Czy potrzebowałyście do niego nowych kompetencji?   

Koło zakładałyśmy jeszcze przed uderzeniem pandemii. Krok po kroku uczyłyśmy się nowych rzeczy. Cały proces rejestracji udało nam się przejść stacjonarnie. Wszystkie banki oraz instytucje były czynne, a my mogłyśmy liczyć na pomoc konsultantów. Zmiana nastąpiła podczas pierwszego oficjalnego rozliczenia z działalności koła. Okazało się, że dokumenty do Urzędu Skarbowego musimy złożyć przez Internet.  

Można powiedzieć, że to idealna okazja do edukacji. 

Dokładnie! Dzięki życzliwości znajomych udało nam się nauczyć jak to robić. Wspólnie złożyliśmy wniosek przez internet. Zresztą zawsze powtarzamy, że aby skutecznie działać trzeba mieć dobrych ludzi wokół siebie. Takich jak Ewa Wachowicz, która poprowadziła seminarium online dla lokalnych liderów. Przekonała nas, że internet może służyć również do promocji. Pokazała, jak wykorzystać go do pokazywania, czym się zajmujemy. Był to impuls do założenia konta na Facebooku. Na fanpagu Lawendowe Nuty dokumentujemy momenty z naszych spotkań, stworzone rękodzieła i świąteczne ozdoby czy kuchenne rewolucje. Do udziału w seminarium na temat kompetencji cyfrowych zmotywował nas kolejny anioł stróż, bo tak nazywamy Panią Katarzynę Lis z Wojewódzkiego Urzędu Pracy w Krakowie.  

Tematem kursu były kompetencje cyfrowe. Czy wcześniej znały Panie to pojęcie?  

Szczerze mówiąc nawet się tym nie interesowałyśmy. Jednak to spotkanie okazało się strzałem w dziesiątkę. Dowiedziałyśmy się, czym tak naprawdę są i jak ułatwiają promocję. Internet pomógł nam rozszerzyć działalność – wiele osób dowiedziało się o nas tak naprawdę z Facebooka. Ten męczący okres pandemii, kiedy wszystko stanęło w miejscu, nie organizowano żadnych imprez, wykorzystałyśmy do rozwoju naszego kanału. W domowym zaciszu, w okrojonym składzie tworzyłyśmy rękodzieła, które następnie pokazywałyśmy w mediach społecznościowych. Internetowo współpracowałyśmy z szkołą w Dąbrowicy przy projekcie ‘Tradycyjny sad’. Nie mogłyśmy się spotkać z dzieciakami, dlatego nagrałyśmy krótkie video, na którym pokazałyśmy, jak zrobić tradycyjne knedle ze śliwkami. Następnie przez messengera umówłyśmy się na ich odbiór ze szkolną delegacją. Jak widać internet ma wiele zastosowań. Ostatnio brałyśmy udział w projekcie online wspólnie z innymi kołami. Celem była zbiórka pieniędzy dla chorego chłopca. 

Czy początki w Internecie są trudne?  

Nie. Chociaż na początku nie wiedziałyśmy, jak założyć swój profil. Jednak nie przeraziłyśmy się, odpaliłyśmy przeglądarkę, zaczęłyśmy czytać przewodniki i się udało. Później kombinowałyśmy z sąsiadką, jak ustawić zdjęcie profilowe czy dodać nowy wpis. Mamy też dzieci w wieku szkolnym, które są bardziej zaprzyjaźnione z tym światem online niż my. Uważam, że z pomocą mojego syna uda nam się dotrzeć do jeszcze większej ilości osób. Internet to nie tylko Facebook, korzystamy też z innym narzędzi.  

A można ten rozwój połączyć z życiem prywatnym? 

Jesteśmy tego idealnym przykładem. Jest nas dwadzieścia jeden babek. Część pracuje zawodowo lub dorywczo. Mamy małe dzieci i mężów. Dlatego staramy się tak organizować, aby każda z nas miała czas. Często wykorzystujemy instytucje babcia i mąż lub spotykamy się, gdy dzieci są w szkole. Paradoksalnie pandemia umożliwiła nam częstszy udział w szkoleniach. Do Krakowa i Tarnowa mamy daleko, a czasami ciężko wyrwać się od codziennych obowiązków. Podczas lockdownu mogłyśmy spotkać się przed komputerem, zaparzyć ulubioną kawę i za pomocą jednego przycisku dołączyć do webinariu na temat cyfrowych kompetencji. Tak właśnie udało nam się nauczyć, jak rozliczać działalność kół wiejskich w urzędzie skarbowym. Zapisałyśmy się na szkolenie online, które odbywało się przez aplikację Zoom. Brało w nim udział ponad 300 kół gospodyń wiejskich. Bardzo nam się podoba taka forma. Zawsze powtarzam, że chcieć, to móc.   

Jak widać polubiły Panie świat online. Czy planujecie dalej poszerzać swoją wiedzę?  

Oczywiście. Jesteśmy otwarte na każdą propozycję i nie zamykamy się. Robimy swoje i nie odrzucamy nowych możliwości. Czasami pojawiają się negatywne opinie, ale nie trzeba się zrażać. Robimy to dla siebie i wiejskiej społeczności. Jest to czas oderwania od pracy, dzieci i domu. Jednocześnie pozwala nam odpocząć i zrobić coś dobrego. Może w przyszłości założymy stronę internetową? Cały czas mamy z tyłu głowy rozwój. Czy nowe technologie nas przerażają? Nie! Teraz Internet to przyszłość, której nie unikniemy. Celem koła od początku było zachowanie tradycji, a wykorzystanie mediów społecznościowych tylko nam to ułatwia.