29 września, 2021

TOPR: nowe technologie ułatwiają ratownictwo górskie

Ratownicy, to ciekawy naród, który dłubie w różnych nowościach i wyszukuje to, co mogłoby ułatwić ich działanie – podkreśla Igor Marcin Józefowicz ratownik TOPR, który poza funkcjami ratowniczymi, oraz instruktorskimi, zajmuje się prowadzeniem grupy Cybertech TOPR. –Nowe technologie ułatwiają proces ratownictwa, natomiast trzeba się szkolić, żeby umiejętnie je wykorzystać. 

Paulina Szkoła, fundacja Digital Poland: Dlaczego Tatry, choć niewielkie, są bardzo niebezpieczne?  

Igor Marcin Józefowicz ratownik TOPR: Park miejski to na pewno nie jest. Zawsze wykorzystuje to porównanie, bo w parku miejskim mamy przygotowane ścieżki, najczęściej utwardzone asfaltem i odpowiednio oznakowane. W górach nie znajdziemy wygodnych, równych ścieżek i latarni, które oświetlą nam drogę nocą. Szereg ułatwień, jak ułożone z kamieni stopnie, czy przytwierdzone do skał łańcuchy poprawiają komfort przemieszczania się po górach. Oczywiście niektóre góry pozostają kompletnie dzikie i nie widać w nich ręki ludzkiej. Tatry są aktualnie trochę mocniej zagospodarowane. Pojawiają się schroniska, wyznaczone szlaki pod kątem turystyki letniej, ale podkreślam – nie zimowej. Daje to złudne wrażenie, że są one łatwe do przemierzenia. Jednak pod koniec dnia robi się coraz chłodniej, zaczynamy przyśpieszać, bo nie wzięliśmy ze sobą latarki, do tego dochodzi zła pogoda i mamy gotowy scenariusz wypadku. Oczywiście część z nich, to losowe przypadki i dochodzi do nich nawet, kiedy ludzie są odpowiednio przygotowani do górskich wędrówek. Niestety zdarzają się również wypadki spowodowane brakiem edukacji, lub brakami sprzętowymi. Można przecież poczytać wiele publikacji, jak przygotować się do działań w zakresie turystyki wysokogórskiej,  jakie są różnice pomiędzy warunkami letnimi, a jesiennymi, czy zimowymi pamiętając, że warunki te nie zawsze są zgodne z kalendarzem pór roku. Niebezpieczeństwa dzielą się na obiektywne i subiektywne, wynikające z ludzkiej niewiedzy, nieprzygotowania i braków sprzętowych.  

W tych najbardziej niebezpiecznych sytuacjach, które mogą nas spotkać w górach, pomaga TOPR. Jesteście zawsze tam, gdzie potrzebna jest pomoc. TOPR to przede wszystkim ludzie, ale nie bez znaczenia pozostają nowe technologie. Jak bardzo pomagają Wam w górskich akcjach ratowniczych? 

Wydaje się, że nowe technologie to domena XX i XXI wieku, ale w TOPRZe były wykorzystywane niemalże od samego początku. Przykładem jest łączność radiowa, którą ekipa ratownicza używała w górach. W pewien sposób rewolucjonizowała ratownictwo, bo dawała możliwość szybkiego przekazania informacji z miejsca wypadku do centrali w mieście lub na odwrót. Pozwalała też zebrać ekipę na akcję ratowniczą przez telefon, który został założony w Zakopanem. U jednego z moich starszych kolegów zobaczyłem archiwalną rozpiskę powieszoną w ramce na ścianie z listą 50 telefonów. Była ona ułożona w łańcuszek powiadomień, tak aby informacja o akcji trafiała do kogoś, kto ma telefon i będzie w stanie poinformować, biegnąć od domu do domu, całą ekipę ratowników.  

Teraz z pewnością jest to o wiele prostszy i szybszy proces?  

Nowe technologie okazały się przełomem. Z biegiem czasu pojawiły się też komputery i telefony komórkowe, które usprawniły wiele procesów. Rewolucja w górskim ratownictwie polega przede wszystkim na tym, że dzięki dostępności telefonów wypadek właściwie często jeszcze się dzieje, a my wiemy już o nim z wielu słuchawek. Dawniej, ktoś musiał zejść do schroniska i przekazać informacje o zdarzeniu. Często udawało mu się to dopiero po paru godzinach, a to wpływało na stan poszkodowanego. W tej chwili można to zrobić błyskawicznie. Natomiast cały czas istnieją miejsca w Tatrach, gdzie nie ma zasięgu. Jest to nietypowa sytuacja dla ludzi, którzy przyzwyczajeni są do pełnego zasięgu w miejskiej przestrzeni. Niestety wtedy nowoczesna technologia nie pomoże. Często powtarzam, że bardzo ostrożnie patrzymy na nowinki technologiczne. Dla wielu ludzi stanowią one oddech, a czasami potrafią się nią nawet zachłysnąć wierząc w jej możliwości bezkrytycznie. My w działalności ratowniczej wykorzystanie nowinek technicznych zaczynamy od edukacji itestówprzyglądamy się tej technologii, tak aby odpowiednio wykorzystać ją w górach. Ze względu na warunki atmosferyczne, wysokość oraz wiatr często zachowują się inaczej, niż byśmy chcieli.  

W TOPR poza funkcjami ratowniczymi oraz instruktorskimi prowadzi Pan grupę Cyber-tech TOPR. Jakie technologie rozwijane są w ramach jej działania?  

Sekcja Cyber-Tech TOPR skupia w sobie ludzi zainteresowanych technologiami. Chodziło nam o to, żeby stworzyć grupę, która będzie patrzeć na nowe technologie oczami ratowników. Ludzi, którzy wiedzą, czego oczekiwać od konkretnego sprzętu w górach. Wiedzą jakie ograniczenia góry stawiają przed działaniem tych technologii. Dlatego nie dopuszczamy do niej osób z zewnątrz. Nawet gdyby byli to wybitni specjaliści od dronów. Owszem, zapraszamy ich na testy, ale podczas tych spotkań wyciskamy ich wiedzę, jak cytrynę, a z tego soku próbujemy sami coś stworzyć. 

Czyli stawiacie głównie na technologiczną edukację?  

Dokładnie. Grupa skupia ratowników, którzy nie boją się nowych technologii. Nie boją się próbować oraz są zaprzyjaźnieni z nowoczesnym telefonem i komputerem. Szukamy zastosowań dla tych technologii w różnych dziedzinach. Od systemu łączności bezprzewodowej w jaskini, przez poszukiwania człowieka za pomocą przechwycenia telefonu komórkowego. Nasz system pozwala go namierzyć już nie przez przekaźniki należące do operatorów, tylko nasze urządzenia, które potrafią doprowadzić do ratowanego z precyzją do 30 centymetrów. Od paru lat analizujemy temat dronów. Chcielibyśmy wykorzystać je do wsparcia ratownictwa. Mamy już jedną, dużą i niezwykle wydajną ratowniczo maszynę, nazywa się śmigłowiec Sokół, ale staramy się uzupełnić jego działania z powietrza innymi maszynami. 

W ostatnich latach drony znalazły zastosowanie w wielu dziedzinach. Andrzej Bargiel, czynny ratownik górski TOPR, który jako pierwszy człowiek na świecie zjechał ze szczytu K2, podkreśla, że dron sterowany przez jego brata nie tylko dokumentował cały zjazd, ale był także w stanie przetransportować potrzebne środki medyczne do obozu. 

Są zadania, do których można byłoby wykorzystać drony w ten sposób. Dzięki temu załoga będzie bezpieczniejsza, bo przecież w nocy śmigłowiec nie lata, a dron tak.  Na tę chwilę mamy dwudziestu sześciu zdeklarowanych ratowników, którzy sięgną po uprawnienia do lotów bez kontroli wzroku. Chcemy mieć zespół ludzi, którzy o dowolnej porze dnia i nocy umiejętnie wykorzystają walory bezzałogowych systemów powietrznych. 

Trzeba podkreślić, że to nie jest łatwe.  

Zdecydowanie. Przecież już latanie w terenie zabudowanym i manewry na nizinie stanowią wyzwanie, a w górach wszystko utrudnia misjęwarunki pogodowe, głębokie doliny i wysokie ściany, różnice wysokości.  Często musimy latać bez widoczności z wykorzystaniem termowizji lub radaru. Składa się to na cały zespół trudności, które trzeba ujarzmić.  

Czy w przyszłości ich szersze wykorzystanie będzie możliwe?  

Sądzę, że tak. Po pierwsze możemy je wykorzystać do poszukiwań ludzi za pomocą zwykłej kamery z wielokrotnym zoomem lub z  termowizji. Już teraz dochodzą do nas informacje o programie, który pozwala wskazać możliwą lokalizację poszukiwanego dzięki analizie zdjęć z których algorytm wychwytuje kształt przypominający człowieka. Analiza jednego zdjęcia to kwestia dwóch, może trzech sekund, a ratownikowi dobrych parę minut. Kolejnym zastosowaniem jest transport sprzętu do miejsca, w którym znajdują się ratownicy. Dlatego próbujemy i testujemy, latamy i analizujemy możliwości 

Od niemal 30 lat jest Pan związany z TOPR-em. Z pewnością w tym czasie, nastąpiła ogromna technologiczna zmiana wewnątrz organizacji. Czy dla ratowników takie zmiany są łatwe i każdy z ciekawością czeka na nowe szkolenia?  

Nie ma wśród nas osób zamkniętych na nowinki. Czasami jest to kwestia wykorzystania nie tylko nowych technologii, ale również zaawansowanego sprzętu. W tej chwili mamy nowoczesne liny z tworzyw sztucznych i dzięki nim wykonania szybszego i bezpieczniejszego zjazdu w ścianę w porównaniu do linek stalowych używanych dawniej. Na pewno ratownicy, to taki ciekawy naród, który dłubie w różnych nowościach i wyszukuje to, co mogłoby ułatwić ich działanie.  

Wiele specjalistów podkreśla istotność szybkiej komunikacji w górach, możliwej przede wszystkim dzięki nowym technologiom. Urządzenia do lokalizacji pomagają w szukaniu ludzi zasypanych przez lawiny. Dziś chyba trudno wyobrazić sobie nowoczesne ratownictwo górskie bez technologii? 

Tak, jednak cały czas prowadzimy nasze szkolenia górskie od poziomu podstawowego, aż po działania instruktorskie. Podkreślamy, że ratownik powinien umieć działać, nawet w momencie, kiedy technologia przestaje działać. Zaczynamy kurs od nawigacji analogowej, umiejętności posługiwania się zwykłą papierową mapą i kompasem, któremu baterie nigdy się nie wyczerpią. Oczywiście później przechodzimy do nowych technologii, ale ta część jest dużo łatwiejsza. To bardzo dobre uzupełnienie bazy. Nowe technologie ułatwiają proces ratownictwa, natomiast trzeba się szkolić, żeby umiejętnie je wykorzystać.